wtorek, 13 lutego 2018

Wierna kopia

 Tekst betowała niezastąpiona strzalka14 :*



Pogoda była piękna. Słońce świeciło, ogrzewając go swoimi ciepłymi promieniami. Dookoła biegały dzieci, bawiąc się i śmiejąc radośnie. Czerpiąc całymi garściami z ostatnich ciepłych, jesiennych dni. To jednak nie miało znaczenia. Nie interesowało go czy jest wiosna, zima, czy środek lata i czy wygląda w swoim nowym płaszczu jak pedofil stojący pośrodku parku. Nie miało znaczenia, czy świeciło słońce, czy padał deszcz. Zapewne nie zauważyłby nawet, gdyby sypał śnieg i siedziałby na ławce, zasypany nim po szyję. Ani tego, że bawiące się wokół niego dzieci z niewiadomych powodów i przyczyn zmieniłyby się nagle w wygłodniałe, krwiożercze zombie. Biorąc pod uwagę jego stan emocjonalny, nie zwróciłby uwagi nawet na to, gdyby właśnie jeden z tych potworków zaczął przeżuwać jego łydkę. Był na to zbyt przerażony. Nie pamiętał, kiedy ostatni raz stresował się i bał tak bardzo, że był na skraju ataku paniki. Chyba kilka miesięcy temu, gdy po raz pierwszy wpadł na Dereka. Dosłownie wpadł.

Całość ->

poniedziałek, 5 lutego 2018

Na chwilę przed świtem

Tekst betowała strzalka14, za co bardzo jej dziękuję :***

Derek zawsze uważał, że rezerwat nocą był piękny. Przejmująca cisza, przerywana jedynie od czasu do czasu szelestem liści poruszanych przez wiatr. Tupot łapek małych ssaków, umykających w popłochu przed drapieżnikiem, jakim był alfa w swojej wilczej postaci. Słodki, obezwładniający zapach magii w powietrzu, wabiący go i nawołujący. Nalegający do porzucenia wyznaczonego celu i podążenia za jego wonią, wprost w ramiona postaci równie niebezpiecznej, co on sam, jeśli nie jeszcze potężniejszej.

Całość ->

sobota, 20 stycznia 2018

W twoim języku

Betowała naturalnie strzalka14, której bardzo dziękuję :*

Derek zmarszczył brwi, nie rozumiejąc, o co znowu chodziło jego chłopakowi. Stiles od rana był nienaturalnie cichy i mało aktywny. To było dziwne, nie słyszeć jego gadaniny, ciągłych uwag dotyczących zmiany kanału i komentarzy odnośnie jego wyborów programów. Chłopak nie odezwał się nawet słowem, gdy przełączył na Animal Chanel, gdzie akurat leciał dokument o wilkach. A to już samo w sobie było alarmujące. Do tego dochodziły jeszcze wręcz buchające od Stilesa kłęby złości i irytacji, które zmusiły do ewakuacji z salonu nawet tak wytrwałego zawodnika jak Peter.

Całość ->

poniedziałek, 15 stycznia 2018

Prawdziwe szczęście

Tekst betowany przez strzalke14, której bardzo dziękuję :*
     

Czy istniało coś piękniejszego od świąt? Czas spędzany na odpoczynku. Chwila spokoju i odprężenia, którą mógł bezkarnie spędzić z dala od komputera, siedząc w ciszy z kubkiem gorącego kakao w dłoniach. Zapatrzony w okno, na pogrążoną w zapadającym zmroku okolicę. Na ludzi, którzy zdawali się wreszcie zwolnić, spacerując parami, w grupkach lub w pojedynkę, ciesząc się świąteczną aurą, jej magią i uczuciem szczęścia. Wszyscy zdawali się uśmiechać. Pozdrawiali się wzajemnie, życząc "Wesołych Świąt". Cieszyli się na nadchodzący czas, który mieli spędzić z bliskimi przy suto zastawionym stole. Ogrzani ciepłem rodzinnego szczęścia. Zachwyceni pięknem kolorowych ozdób i urokiem świecących lampek. Wyczekujący nadchodzących prezentów i rozmów z członkami rodziny, których nie widzieli od miesięcy.

Całość ->

sobota, 13 stycznia 2018

Pomarańczowy cukierek 3/4

Rozdział betowała strzalka14, za co ogromnie jej dziękuje :*
 
 - Mój - warknął alfa, odsłaniając kły. - Tylko mój. Niczyj inny. Tylko mój. Mój partner. Mój Danny. Nikt nie ma prawa cię osądzać, ani uważać, że pragnienie mnie jest upokarzające. Jesteś mój i to do mnie należy decyzja. A ja jestem więcej, niż szczęśliwy, że mnie pragniesz. Bo ja pragnę cię równie mocno. Ciebie Danny. Tylko ciebie. Pragnę cię tak bardzo, że to aż boli. Od tak długiego czasu. Odkąd cię pierwszy raz zobaczyłem. Odkąd wyczułem twój zapach w moim garażu. W moim domu. Już wtedy pragnąłem cię zatrzymać. Uczynić swoim. Wejść w ciebie. Doprowadzić twoje ciało do obłędu i zaklinować cię moim knotem. Chciałem oznaczyć cię moim zapachem tak, że każdy alfa na przestrzeni kilometra wiedziałby, że należysz do mnie, że jesteś nietykalny. A teraz jesteś mój Danny. Tylko mój. Tak bardzo marzę o zobaczeniu cię coraz większym - położył dłoń na brzuchu Dannego - pełnym moich i twoich szczeniąt. Oglądaniu jak się nad nimi trzęsiesz, jak kwoka nad swoimi kurczętami. - Parsknął, gdy za tą uwagę Danny uderzył go w ramię. Kontynuował jednak, widząc łzy i niemą prośbę w oczach partnera. - Marzę o rodzinie. O prawdziwej rodzinie. Takiej, której nigdy nie miałem, a przynajmniej nie pamiętam żebym miał. Chcę domu pełnego śmiechu i krzyków bawiących się dzieci. Domu, do którego wreszcie wracałbym ze świadomością, że nie jestem sam, że mam do kogo otworzyć usta tuż przed położeniem się spać i do kogo przytulić się tuż po pobudce. Domu gdzie zamiast pustych, głuchych ścian, witałyby mnie rozrzucone dookoła zabawki i szerokie uśmiechy najbliższych. Tego pragnę Danny. Ale tylko jeśli jesteś ze mną. Bo pragnę tego tylko z tobą. Z moim partnerem. Moją omegą.

Danny pociągał nosem, słuchając słów alfy. Po jego policzkach spłynęły łzy, które Steve zaraz otarł wierzchem dłoni, zostawiając zamiast nich delikatne pocałunki na wilgotnej skórze.

- To było słodkie. I tak bardzo romantyczne. Kiedy zrobiłeś się taki romantyczny? Czy twoim sposobem na podryw nie było przypadkiem ściąganie koszulki i liczenie, że jakaś omega się na to złapie? Albo jak na neandertalczyka przystało, zaciąganie swojego wybranka, czy wybranki za włosy do domu?

- Wiedziałbyś, gdybyś choć raz na jakiś czas dopuszczał mnie do głosu. - Danny tylko na to prychnął. - Poza tym nie sądzę, żebyś dopuścił mnie do swoich włosów. - Sięgnął ręką do tematu ich rozmowy, po czym parsknął, gdy jego dłoń została odtrącona cal od idealnie ułożonej fryzury Dannego. - Właśnie o tym mówiłem. - Uśmiechnął się szeroko na widok grymasu na twarzy omegi.

- Moje włosy są nietykalne. - Danny uniósł ręce do góry i poprawił fryzurę, upewniając się, że każdy włosek jest idealnie na swoim miejscu. - Możesz mieć wszystko inne, ale ich nie wolno ci dotykać.
Jedna z brwi Steve'a podjechała do góry, a jego usta rozciągnęły się w demonicznym uśmiechu, na którego widok Danny przełknął głośniej. Oczy alfy zabłysły czerwienią, gdy Steve pochylił się niżej, niemal stykając się nosem z lezącym pod nim omegą.

- Wszystko? - Wyszeptał, obniżając głos do niskiego, gardłowego warkotu. Niebieskie oczy Dannego zabłysły intensywnym błękitem w odpowiedzi na głos alfy. Mięśnie Steve'a napięły się, a pazury wysunęły z palców, gdy w jego nozdrza uderzył ponownie zapach podniecenia. Ciepły, urywany oddech owiał jego twarz. Spojrzał na usta omegi. Wąskie, jasne wagi rozchyliły się pod naporem jego wzroku, tuż przed tym jak Danny zwilżył je językiem. Alfa warknął i uderzył, zderzając po raz drugi tego dnia wargi Dannego ze swoimi. Brutalnie wdarł się językiem do środka, nie zważając na głuchy jęk omegi. Pożerał jego usta, badając i penetrując ich wnętrze z zapałem zdobywcy i siłą przypisaną jedynie największym alfom.

Danny jęczał bezwstydnie, wyrzucając biodra w górę, szukając odrobiny tarcia. Jego twardy członek otarł się o udo alfy przez materiał krępujących ich ubrań. Krzyknął, odrzucając głowę do tyłu na nieziemskie uczucie i bliskość swojego alfy. Na jego pokaz dominacji. Steve warknął, przyciskając nogę bliżej jego krocza. Gorące usta i ostre kły zsunęły się na jego szyję, skubiąc wrażliwą skórę i zostawiając na niej miłosne znaki. Nos alfy przywarł do zagłębienia pomiędzy szyją i ramieniem, gdzie wcześniej pozostawił swój znak.

- Mmmm... Mój - mruknął gardłowo Steve, całując partnerskie ugryzienie i przejeżdżając po nim językiem.

Danny stęknął i przywarł mocniej do alfy. Jego palce wczepiły się w koszulę na plecach McGattetta tak mocno, że zbielały mu kostki. Tylna część bielizny Dannego zwilgotniała od coraz większej ilości miłosnych soków, czyniąc go gotowego na przyjęcie swojego alfy.

- Steve... - zapiszczał, ukrywając zarumienioną twarz w strzępach materiału na piersi alfy. Zadrżał od targających nim emocji i pragnienia, którego nie był w stanie stłumić. - Steve ja...

- Wiem, partnerze - wyszeptał łagodnie alfa, przyciskając swój policzek do policzka Dannego. - Zaopiekuję się tobą, moja omego.

niedziela, 24 grudnia 2017

Wesołych Świąt



Kochani, życzę Wam cudownych, ciepłych i serdecznych Świąt spędzonych w gronie najbliższych. Niech ten czas na powrót stanie się magiczny i obudzi ukryte w nas dzieci, cieszące się z każdej, nawet najmniejszej drobnostki.

Pozdrawiam
U-water

sobota, 16 grudnia 2017

Pierwsze spotkanie

Tekst betowała strzalka14, dziękuję Kasiu:*


Derek siedział oko w oko z brązowookim dzieciakiem w pajacyku w dinozaury - wiedział jak nazywa się ta dziwna piżama połączona ze skarpetkami, bo Cora miała taki sam tyle, że mniejszy i różowy. Chłopiec przed nim nie mógł mieć dużo więcej, niż rok, może dwa, sądząc po tym, że w jego ustach tkwił wielki, zielony smoczek, zasłaniający połowę strasznie chudej i bladej twarzy. Malec ssał go szybko, gapiąc się na niego wielkimi ślepiami, prawie w ogóle nie mrugając. Derek skrzywił się, marszcząc brwi, które zetknęły się nad jego nosem. Sięgnął po swoje autko i obrócił się plecami do dzieciaka, jak postanowił nazywać tego dziwnego chłopca. W końcu on sam nie był już dzieckiem i mógł na niego tak mówić. Miał całe pięć i pół roku.
Całość ->