sobota, 20 stycznia 2018

W twoim języku

Betowała naturalnie strzalka14, której bardzo dziękuję :*

Derek zmarszczył brwi, nie rozumiejąc, o co znowu chodziło jego chłopakowi. Stiles od rana był nienaturalnie cichy i mało aktywny. To było dziwne, nie słyszeć jego gadaniny, ciągłych uwag dotyczących zmiany kanału i komentarzy odnośnie jego wyborów programów. Chłopak nie odezwał się nawet słowem, gdy przełączył na Animal Chanel, gdzie akurat leciał dokument o wilkach. A to już samo w sobie było alarmujące. Do tego dochodziły jeszcze wręcz buchające od Stilesa kłęby złości i irytacji, które zmusiły do ewakuacji z salonu nawet tak wytrwałego zawodnika jak Peter.

Całość ->

poniedziałek, 15 stycznia 2018

Prawdziwe szczęście

Tekst betowany przez strzalke14, której bardzo dziękuję :*
     

Czy istniało coś piękniejszego od świąt? Czas spędzany na odpoczynku. Chwila spokoju i odprężenia, którą mógł bezkarnie spędzić z dala od komputera, siedząc w ciszy z kubkiem gorącego kakao w dłoniach. Zapatrzony w okno, na pogrążoną w zapadającym zmroku okolicę. Na ludzi, którzy zdawali się wreszcie zwolnić, spacerując parami, w grupkach lub w pojedynkę, ciesząc się świąteczną aurą, jej magią i uczuciem szczęścia. Wszyscy zdawali się uśmiechać. Pozdrawiali się wzajemnie, życząc "Wesołych Świąt". Cieszyli się na nadchodzący czas, który mieli spędzić z bliskimi przy suto zastawionym stole. Ogrzani ciepłem rodzinnego szczęścia. Zachwyceni pięknem kolorowych ozdób i urokiem świecących lampek. Wyczekujący nadchodzących prezentów i rozmów z członkami rodziny, których nie widzieli od miesięcy.

Całość ->

sobota, 13 stycznia 2018

Pomarańczowy cukierek 3/4

Rozdział betowała strzalka14, za co ogromnie jej dziękuje :*
 
 - Mój - warknął alfa, odsłaniając kły. - Tylko mój. Niczyj inny. Tylko mój. Mój partner. Mój Danny. Nikt nie ma prawa cię osądzać, ani uważać, że pragnienie mnie jest upokarzające. Jesteś mój i to do mnie należy decyzja. A ja jestem więcej, niż szczęśliwy, że mnie pragniesz. Bo ja pragnę cię równie mocno. Ciebie Danny. Tylko ciebie. Pragnę cię tak bardzo, że to aż boli. Od tak długiego czasu. Odkąd cię pierwszy raz zobaczyłem. Odkąd wyczułem twój zapach w moim garażu. W moim domu. Już wtedy pragnąłem cię zatrzymać. Uczynić swoim. Wejść w ciebie. Doprowadzić twoje ciało do obłędu i zaklinować cię moim knotem. Chciałem oznaczyć cię moim zapachem tak, że każdy alfa na przestrzeni kilometra wiedziałby, że należysz do mnie, że jesteś nietykalny. A teraz jesteś mój Danny. Tylko mój. Tak bardzo marzę o zobaczeniu cię coraz większym - położył dłoń na brzuchu Dannego - pełnym moich i twoich szczeniąt. Oglądaniu jak się nad nimi trzęsiesz, jak kwoka nad swoimi kurczętami. - Parsknął, gdy za tą uwagę Danny uderzył go w ramię. Kontynuował jednak, widząc łzy i niemą prośbę w oczach partnera. - Marzę o rodzinie. O prawdziwej rodzinie. Takiej, której nigdy nie miałem, a przynajmniej nie pamiętam żebym miał. Chcę domu pełnego śmiechu i krzyków bawiących się dzieci. Domu, do którego wreszcie wracałbym ze świadomością, że nie jestem sam, że mam do kogo otworzyć usta tuż przed położeniem się spać i do kogo przytulić się tuż po pobudce. Domu gdzie zamiast pustych, głuchych ścian, witałyby mnie rozrzucone dookoła zabawki i szerokie uśmiechy najbliższych. Tego pragnę Danny. Ale tylko jeśli jesteś ze mną. Bo pragnę tego tylko z tobą. Z moim partnerem. Moją omegą.

Danny pociągał nosem, słuchając słów alfy. Po jego policzkach spłynęły łzy, które Steve zaraz otarł wierzchem dłoni, zostawiając zamiast nich delikatne pocałunki na wilgotnej skórze.

- To było słodkie. I tak bardzo romantyczne. Kiedy zrobiłeś się taki romantyczny? Czy twoim sposobem na podryw nie było przypadkiem ściąganie koszulki i liczenie, że jakaś omega się na to złapie? Albo jak na neandertalczyka przystało, zaciąganie swojego wybranka, czy wybranki za włosy do domu?

- Wiedziałbyś, gdybyś choć raz na jakiś czas dopuszczał mnie do głosu. - Danny tylko na to prychnął. - Poza tym nie sądzę, żebyś dopuścił mnie do swoich włosów. - Sięgnął ręką do tematu ich rozmowy, po czym parsknął, gdy jego dłoń została odtrącona cal od idealnie ułożonej fryzury Dannego. - Właśnie o tym mówiłem. - Uśmiechnął się szeroko na widok grymasu na twarzy omegi.

- Moje włosy są nietykalne. - Danny uniósł ręce do góry i poprawił fryzurę, upewniając się, że każdy włosek jest idealnie na swoim miejscu. - Możesz mieć wszystko inne, ale ich nie wolno ci dotykać.
Jedna z brwi Steve'a podjechała do góry, a jego usta rozciągnęły się w demonicznym uśmiechu, na którego widok Danny przełknął głośniej. Oczy alfy zabłysły czerwienią, gdy Steve pochylił się niżej, niemal stykając się nosem z lezącym pod nim omegą.

- Wszystko? - Wyszeptał, obniżając głos do niskiego, gardłowego warkotu. Niebieskie oczy Dannego zabłysły intensywnym błękitem w odpowiedzi na głos alfy. Mięśnie Steve'a napięły się, a pazury wysunęły z palców, gdy w jego nozdrza uderzył ponownie zapach podniecenia. Ciepły, urywany oddech owiał jego twarz. Spojrzał na usta omegi. Wąskie, jasne wagi rozchyliły się pod naporem jego wzroku, tuż przed tym jak Danny zwilżył je językiem. Alfa warknął i uderzył, zderzając po raz drugi tego dnia wargi Dannego ze swoimi. Brutalnie wdarł się językiem do środka, nie zważając na głuchy jęk omegi. Pożerał jego usta, badając i penetrując ich wnętrze z zapałem zdobywcy i siłą przypisaną jedynie największym alfom.

Danny jęczał bezwstydnie, wyrzucając biodra w górę, szukając odrobiny tarcia. Jego twardy członek otarł się o udo alfy przez materiał krępujących ich ubrań. Krzyknął, odrzucając głowę do tyłu na nieziemskie uczucie i bliskość swojego alfy. Na jego pokaz dominacji. Steve warknął, przyciskając nogę bliżej jego krocza. Gorące usta i ostre kły zsunęły się na jego szyję, skubiąc wrażliwą skórę i zostawiając na niej miłosne znaki. Nos alfy przywarł do zagłębienia pomiędzy szyją i ramieniem, gdzie wcześniej pozostawił swój znak.

- Mmmm... Mój - mruknął gardłowo Steve, całując partnerskie ugryzienie i przejeżdżając po nim językiem.

Danny stęknął i przywarł mocniej do alfy. Jego palce wczepiły się w koszulę na plecach McGattetta tak mocno, że zbielały mu kostki. Tylna część bielizny Dannego zwilgotniała od coraz większej ilości miłosnych soków, czyniąc go gotowego na przyjęcie swojego alfy.

- Steve... - zapiszczał, ukrywając zarumienioną twarz w strzępach materiału na piersi alfy. Zadrżał od targających nim emocji i pragnienia, którego nie był w stanie stłumić. - Steve ja...

- Wiem, partnerze - wyszeptał łagodnie alfa, przyciskając swój policzek do policzka Dannego. - Zaopiekuję się tobą, moja omego.

niedziela, 24 grudnia 2017

Wesołych Świąt



Kochani, życzę Wam cudownych, ciepłych i serdecznych Świąt spędzonych w gronie najbliższych. Niech ten czas na powrót stanie się magiczny i obudzi ukryte w nas dzieci, cieszące się z każdej, nawet najmniejszej drobnostki.

Pozdrawiam
U-water

sobota, 16 grudnia 2017

Pierwsze spotkanie

Tekst betowała strzalka14, dziękuję Kasiu:*


Derek siedział oko w oko z brązowookim dzieciakiem w pajacyku w dinozaury - wiedział jak nazywa się ta dziwna piżama połączona ze skarpetkami, bo Cora miała taki sam tyle, że mniejszy i różowy. Chłopiec przed nim nie mógł mieć dużo więcej, niż rok, może dwa, sądząc po tym, że w jego ustach tkwił wielki, zielony smoczek, zasłaniający połowę strasznie chudej i bladej twarzy. Malec ssał go szybko, gapiąc się na niego wielkimi ślepiami, prawie w ogóle nie mrugając. Derek skrzywił się, marszcząc brwi, które zetknęły się nad jego nosem. Sięgnął po swoje autko i obrócił się plecami do dzieciaka, jak postanowił nazywać tego dziwnego chłopca. W końcu on sam nie był już dzieckiem i mógł na niego tak mówić. Miał całe pięć i pół roku.
Całość ->

środa, 13 grudnia 2017

Indygo

Tekst betowała strzalka14, za co ogromnie jej dziękuję :***


Steve kręcił się w tą i z powrotem, nie mogąc sobie znaleźć miejsca. Wiedział, że zachowuje się jak szaleniec i nie dziwił się krzywym spojrzeniom napotkanych ludzi, zwłaszcza, że jego wygląd tylko temu sprzyjał. Krótkie spodnie od piżamy, założona szybko, na lewą stronę koszulka. Nie miał nawet butów, czy skarpet, klapiąc bosymi stopami po kafelkach na szpitalnym korytarzu.

- Czemu to tak długo trwa? - spytał sam siebie, ciągnąc się za włosy. Przetarł twarz dłońmi i poklepał się po policzkach, wydychając ze świstem powietrze. Odetchnął głębiej, odchylając głowę do tyłu. Musiał być opanowany, nie mógł pozwolić ponieść się emocjom i zostać wyproszonym. Co było niezwykle trudne, zważywszy na to, że jego mąż znajdował się za drzwiami i cierpiał, o czym Steve doskonale wiedział i nie mógł nic z tym zrobić.

- Cholera - wyszeptał, odwracając się w stronę rzędu krzeseł pod ścianą, gdzie siedzieli ich najbliżsi, mogący uczestniczyć w tym wydarzeniu. Grace, ich ukochana córka spała smacznie, z głową na kolanach Kono, przykryta jej swetrem. Kalakaua na wpół śpiąco przeczesywała włosy dziewczynki, co jakiś czas przymykając oczy i odpływając. Chin podobnie jak Steve, nie mógł usiedzieć w spokoju. Jego nogi podrygiwały nerwowo, budząc tym Kono. W rękach mężczyzny znajdował się trzeci już tej nocy kubek kawy.

Drzwi sali otworzyły się, sprawiając, że Steve zamarł, wstrzymując oddech ze strachu. Z pomieszczenia wyszła pielęgniarka.

- Pan McGarrett? - spytała, przeskakując spojrzeniem pomiędzy nim a Chinem.

- To ja. - Niemal podbiegł do kobiety. - Co z nim? Czy wszystko dobrze? Jak on się czuje? Co z dzieckiem? - Jego ręce drżały, gdy z trudem hamował się przed złapaniem kobiety i potrząśnięciem nią. To mogłoby skończyć się wyrzuceniem go ze szpitala, a na to nie mógł sobie pozwolić. Danny mógł go potrzebować.

- Pana mąż czuje się dobrze. Podczas zabiegu wystąpił niewielki krwotok, ale lekarzowi szybko udało się go zatamować. Pański mąż teraz odpoczywa.

- A co z dzieckiem?

- Wszystko dobrze. Mała jest cała i zdrowa. - W oczach Steve'a pojawiły się łzy, podobnie jak w dniu, gdy po raz pierwszy dowiedział się, że na świat przyszła Grace.

- Czy mogę ich zobaczyć? - Wychrypiał z trudem przez gulę, formującą się w jego gardle.
- Naturalnie, ale tylko pan. Pacjent potrzebuje odpoczynku.

Rzucił szybkie spojrzenie na China, ale ten tylko ponaglił go ręką, każąc mu wejść do środka. Steve przełknął z trudem ślinę i ruszył do przodu. Sala nie wyróżniała się niczym niezwykłym, ot zwyczajna sala szpitalna. Z tym, że na łóżku znajdowały się dwa z trzech fragmentów jego serca. Grace - trzeci fragment, pozostała w korytarzu pod opieką ich przyjaciół.

Danny wyglądał na wykończonego. Jego włosy były potargane i mokre od potu. Blada, wymizerowana twarz błyszczała od wilgoci i zmęczenia. Za to jego oczy świeciły szczęściem i miłością tak wielką, że z pewnością nawet samemu Dannemu zabrakłoby słów, żeby to opisać. Usta męża układały się w szerokim uśmiechu, którego Steve nie mógł nie odwzajemnić. Danny nigdy nie był piękniejszy. Był cudem, którego on, mały człowieczek, nie wiedząc czemu, doświadczył. Steve mógł myśleć tylko o tym gdy patrzył na męża. A później jego wzrok opadł na niewielki, ruszający się tobołek w rękach Dannego i serce Steve’a wybuchło szczęściem i nieopisaną radością. W oczach pojawiły się łzy, które potoczyły mu się po policzkach. Uśmiech na jego twarzy poszerzył się, grożąc przepołowieniem jej na pół.

- Jest piękna - wyszeptał przez ściśnięte gardło, przyglądając się małej, zaczerwienionej istotce w różowym kocyku. Przysiadł ostrożnie na łóżku obok Dannego i pochylił się nad maleństwem. Uniósł dłoń i bardzo ostrożnie i delikatnie, pogładził zgiętym palcem, policzek niemowlęcia.

Maleństwo skrzywiło się lekko, marszcząc nosek. Mała rączka zamachała w powietrzu jakby dziecko chciało mu przekazać "nie tykać" i Steve nie mógł na to nie zachichotać.

- Z całą pewnością jest twoją córką. - Blondyn uniósł brwi, w niemym pytaniu. - Wszędzie rozpoznałbym to machanie rękami. - Steve parsknął cicho, gdy Danny skrzywił się tak samo, jak ich córka i uderzył go pięścią w ramię.

- Głupek - prychnął.

Steve rozmasował z uśmiechem obolałe miejsce, po czym nachylił się w stronę męża.

- Jest piękna. Dziękuję ci - wyszeptał przed nakryciem warg Dannego swoimi własnymi. W ten pocałunek starał się wlać wszystko, co miał. Swoją miłość, radość, szczęście. Każde uczucie jakie w tamtej chwili odczuwał i jakim darzył swojego męża.

Maleństwo mruknęło, sprawiając, że oderwali się od siebie. Obaj spojrzeli na nią z czystym uwielbieniem świeżo upieczonych rodziców.

- Ma bardzo jasne włoski - powiedział Steve.

- I twój nos i kości policzkowe - dodał Danny, potakując. - Ślicznotka.
- Sugerujesz, że jestem śliczny?

- Nie doszukuj się komplementów. Nie mam zamiaru dokarmiać twojego już i tak rozdmuchanego ego - prychnął Danny. - Sugeruję jedynie, że dzieci z naszymi wspólnymi genami będą piękne.

- Racja. Grace jest śliczna. W końcu to nasza córka. To oczywiście, że będzie obiektem westchnień.

- Byle nie przed trzydziestką.

- Nigdy. Wyślemy ją do zakonu. Albo ukryjemy w dżungli. Znam nawet odpowiednie miejsce.

- O dziwo, nie mam przeciwwskazań.

- To wrócimy do tego tematu później. Teraz powiedz mi, jak się czujesz? - zapytał Steve z niekłamaną troską. Martwił się o stan męża, zwłaszcza, że ten co chwila krzywił się boleśnie, zagryzając wargi, napinając się i sycząc przez usta.

- Tak, jak ostatnim razem. - Danny skrzywił się ponownie, poprawiając pozycje. - To kur...- rzucił okiem na dziecko. - paskudne szwy ciągną jak diabli.

- A poza tym? - Wziął od męża córkę, żeby Dannemu łatwiej było zmienić pozycje.

- Dzięki. Jestem trochę zmęczony.

Steve widział, jak powieki męża powoli opadają. Danny z trudem utrzymywał otwarte oczy.

- Prześpij się chwilę. Będę tutaj.

- A Grace?

- Spokojnie. Poproszę Kono żeby wzięła ją do siebie. Przywiozę ją po południu, żeby mogła poznać lepiej młodszą siostrę.

- Mhm - wymruczał na wpół sennie Danny z zamkniętymi oczami i twarzą wciśniętą w poduszę. Nie minęła nawet minuta, jak jego oddech zwolnił i się pogłębił.

Steve uśmiechnął się na widok śpiącego męża. Maleństwo w jego rękach zamruczało nerwowo i zamachało piąstkami w powietrzu.

-Szzz, królewno, dajmy tacie trochę pospać. Odwalił kawał ciężkiej roboty, sprowadzając cię na ten świat. Należy mu się chwila odpoczynku - wyszeptał, bujając ją lekko w ramionach, na co mars na małym czółku momentalnie się wypogodził. - Grzeczna dziewczynka.



Nie wiedział jak długo kręcił się po sali, nosząc na rękach córeczkę. Grace z Chinem i Kono już dawno zniknęli ze szpitala, uprzednio zobaczywszy małą i pogruchawszy nad tym jak maciupka i urocza była. Grace obiecała, że będzie najlepszą starszą siostrą na świecie, co tylko potwierdziła, domagając się karmienia niemowlęcia jako pierwsza. Steve był z niej cholernie dumny i nie zawahał się jej o tym powiedzieć.

Danny cały czas spał, nie wybudzając się nawet na chwilę. Skulony na łóżku, pod kołdrą, odsypiał trudy porodu i odzyskiwał siły.

- Jaka ty jesteś grzeczna. – Steve uśmiechał się nachylony nad córką. - Twoja starsza siostra, gdy tylko się urodziła, darła się w niebo głosy, jakby ją ze skóry obdzierali. Kono mówiła, że była w stanie ją usłyszeć, nawet przy wejściu do szpitala. - Pogładził ją delikatnie po policzku na co maleństwo zatrzepotało rzęsami i uchyliło delikatnie powieki, ukazując duże, słodkie oczka w niebiesko-fioletowym kolorze. Indygo - jak nazywał ten nieokreślony kolor Danny.

- Indygo. - Steve uśmiechnął się szerzej, na co niemowlę uchyliło usteczka. - Indygo. Ciekawe, czy Danny będzie bardzo oponował, przed nadaniem ci takiego imienia. W końcu to dużo lepsze imię, niż na przykład Amanda, czy Emma. - Dziecko ziewnęło szeroko i zamknęło oczka, zasypiając podobnie jak jej tatuś.

- Wiedziałem, że się ze mną zgodzisz.

niedziela, 10 grudnia 2017

Derek/Stiles - I won't say I'm in love (Crack)

Witajcie, kochani! Muszę przyznać, że robię to na blogu po raz pierwszy, bo nie taki był jego cel. Ale szczerze zakochałam się w tym krótkim filmiku i musiałam się nim z wami podzielić. Dlatego proszę, nie bijcie... Jeśli ktoś z was ma więcej takich cudeniek, proszę o dołączenie linku w komentarzach, z pewnością zajrzę i może nawet stworze folder z takimi skarbami ;) No i mam do was pytanko. Co wy na to, żebym co jakiś czas dorzucała jakiś film z tekstem, na którego podstawie (albo przynajmniej fragmentu), napisałabym tekst? Jeśli wy macie takie pomysły/filmy i chcielibyście przeczytać na ich podstawie ficka, proszę o zostawienie notki w zakładce PROMPTY. Ok, już nie przedłużam. Dobrej nocy!










Film dostępny też tutaj -> KLIK <-