niedziela, 5 listopada 2017

Po drugiej stronie lustra - Rozdział 1

 
Derek ziewnął przeciągle i przetarł dłońmi zaspaną twarz. Odrzucił na bok cienką kołdrę, którą przykrywał się w czasie snu bardziej z powodu nawyku i prywatnego kaprysu odcięcia się w pewien sposób od świata w małym kokonie, niż z potrzeby osłonięcia się przed zimnem, jak to czynili ludzie. Derek nie był człowiekiem. Był wilkołakiem i jego wilcza część utrzymywała temperaturę jego ciała zawsze powyżej ludzkiej normy i nie spadała nawet podczas snu, gdy jego organizm odpoczywał i się regenerował.

Całość ->
 

sobota, 4 listopada 2017

Spotkanie w parku - Supernatural

Michael siedział znudzony na ławce w parku, patrząc jak jego młodsze rodzeństwo bawi się na placu zabaw wraz z innymi dziećmi z ich osiedla. Koniuszek jego jasnego ogona podrygiwał rytmicznie na jego udach, w takt niesłyszalnej melodii.

- Ja… Um…Mogę… mogę się przysiąść? – spojrzał w stronę głosu. Koło niego stał młody, zawstydzony omega. Jego policzki zabawione były ciemnym rumieńcem, z pomiędzy krótkich, rudoblond włosów wystawały lisie uszka, które położone były płasko, a długi, puchaty ogon zawinięty był wokół ściśniętych razem nóg. Chłopak był naprawdę słodki i nie wyglądał na więcej niż osiemnaście, dziewiętnaście lat.

- Ja przepraszam. Lepiej już pójdę.

- Siadaj. – Michael zaprzeczył szybko ruchem głowy i przesunął się, robiąc omedze miejsce. – Przepraszam, po prostu się zagapiłem. – na jego słowa twarz chłopaka przybrała jeszcze głębszy odcień czerwieni, który mógł konkurować z tym, pojawiającym się na jego własnych uszach i policzkach po tym, jak zdał sobie sprawę, że otwarcie się przyznał do gapienia się na omegę.

- Przepraszam, nie to miałem na myśli. Nie to, żeby nie było się na co patrzeć. Po prostu mnie zaskoczyłeś i dlatego na ciebie spojrzałem. Na każdego bym spojrzał. Ale nie, że w taki sposób. Bo jesteś naprawdę ładny i słodki i bardzo mi się podobasz. – omega zachichotał, zakrywając usta dłonią. – Wybacz, chyba będzie lepiej jak się zamknę. – miał ochotę zapaść się pod ziemię ze wstydu.

- Mam na imię Dean. – chłopak wyciągnął przed siebie dłoń. - Jestem starszym bratem Sama. On, Gabriel i Lucyfer chodzą do jednej klasy.

- Michael. Bardzo mi miło. – uścisnął dłoń omegi, nie przestając się na niego patrzeć. Dopiero wtedy dostrzegł jakie piękne, zielone oczy miał chłopak.

Blondyn odchrząknął i spuścił wzrok zaskoczony.

- Ja… To znaczy… - na policzkach Deana pojawiło się więcej czerwieni, a Michael zdał sobie sprawę, że nadal trzymał omegę za dłoń. Co więcej gładził kciukiem po lekko szorstkich kostkach i wierzchu dłoni.

- Przepraszam. – uśmiechnął się przepraszająco, nie puszczając jednak jego ręki, na co Dean odpowiedział potaknięciem i lekkim wygięciem warg.

- Dean… ja… Właściwie to zrobiło się dość późno. Dałbyś zaprosić się na obiad. Z Samem rzecz jasna. Tu na rogu jest całkiem niezły bar mleczny i pomyślałem, że…

- Chętnie.

- Naprawę?

- Tak, czemu nie? – omega uśmiechnął się szeroko, a Michael poczuł jak jego nogi miękną. – Pod warunkiem, że będą mieli tam dobrą szarlotkę.



Sam, Lucyfer, Gabriel, Castiel i Rafael siedzieli wspólnie na drabince, przyglądając się w zaciekawieniu starszym braciom.

- Oni są beznadziejni, jak długo można umawiać się na jedną randkę? – fuknął rozgniewany Lucyfer, nie spuszczając zirytowanego spojrzenia z braci.

- Myślisz, że wreszcie się uda? – zapytał Sam, nie zwracając uwagi na to, że Gabriel skubie końcówkę jego ogona, strosząc na niej futro.

- Mam nadzieję. Wtedy moglibyśmy spotykać się częściej i się wspólnie bawić. Mógłbym pokazać ci mój pokój i tą nową grę, którą dostałem.

- Myślicie, że ten ładny omega nas polubi? – zapytał najmłodszy Castiel, patrząc zaciekawiony na to jak Michael i Dean rumienią się, nie mogąc oderwać od siebie wzroku.

- Jasne. I będziemy jedną, wielką szczęśliwą rodziną – wyszczerzył się Gabriel. – To co mogę ci już mówić bracie? – zwrócił się do Sama.

- Tylko wiesz, że jak Sam zostanie twoim bratem, to nie będzie mógł zostać twoją omegą? – Gabriel zamarł na słowa brata, ściskając w pięściach ogon Sama, który zaczął krzyczeć i się wyrywać.

- Cofam to! Oni nie mogą być razem. Zabraniam!

niedziela, 15 października 2017

Ślad na szkle

Stiles stoi przy oknie, wpatrując się w padający deszcz. Przyciska dłoń do szyby, goniąc opuszkami palców spływające krople. Tak bardzo przypominają mu one jego własne łzy. Łzy, których nie ma już sił ronić. Które wypłakał wraz ze swoim bólem i innymi uczuciami do Dereka. Które pozostawiły go pustym i pozbawionym wszelkich uczuć. Stał się skorupą. Zaledwie cieniem dawnego siebie.

 Bo Derek go zostawił.

Całość ->

środa, 11 października 2017

Kot najlepszym przyjacielem... demona

Postanowiłam napisać coś nowego. Małego, ale innego od tego, co pisałam dotychczas. Padło na Kuroshitsuji.
     


Sebastian spojrzał na zgliszcza, niegdyś pięknego ogrodu otaczającego rezydencję rodu Phantomhive, a następnie na trzymetrowego, białego piekielnego ogara, który był bezspornym winowajcą całego bałaganu.

- I dlatego wolę koty od psów - mruknął sam do siebie, wyciągając z kieszeni fraka staromodny zegarek na łańcuszku. - Mam trzy godziny, by doprowadzić ogród do porządku przed przyjazdem gościa. - jego głos był spokojny, pozbawiony emocji, w przeciwieństwie do spojrzenia, jakie posłał wilkołakowi.

Pluto odruchowo się skulił i zaskomlał pod siłą szkarłatnego spojrzenia i zwężonych w pionowe szparki źrenic.

- Niedobry pies. Już dawno mówiłem paniczowi, że należało cię przerobić na psią karmę. - zbeształ ogara, nim ponownie rzucił okiem na ogród. W myślach dokonywał już szybkiego projektu tradycyjnego, japońskiego, skalnego ogrodu i obliczał ile czasu zajmie jego wykonanie.

- Wof... - ciche szczeknięcie ściągnęło jego wzrok w dół. Na ziemi leżał nagi Pluto, w swojej ludzkiej formie i przyglądał mu się dużymi, mokrymi oczami. W jego długich, srebrzystych włosach, znajdowały się liście i drobne gałązki.

- I czego się gapisz, kundlu? Nie masz za grosz zdrowego rozsądku. Koty są zdecydowanie mądrzejszymi zwierzętami. Nie rozumiem, dlaczego ludzie upierają się, że to pies jest najlepszym przyjacielem człowieka.

- Wof... - Pluto przeturlał się na plecy i z wywieszonym jęzorem spoglądał na niego wyczekująco, jakby liczył, że Sebastian podejdzie i go pogłaszcze po nagiej, bladej, ale ładnie wyrzeźbionej klatce piersiowej.

Jeszcze czego?

- Nic z tego.

- Wof... - ponaglające szczeknięcie.

- Dlaczego uczepiłeś się akurat mnie? Idź, pomęcz kogoś innego.

- Wof... - kolejne szczeknięcie.

Sebastian westchnął, zamykając oczy. Dotykając czoła ukrytą w białej rękawiczce dłonią, dotykając go zaledwie opuszkami palców.

- W porządku. Ale tylko chwilę. - przyklęknął na kępce dopalającej się trawy, nie przejmując się zniszczeniem swoich idealnych ubrań.

Potarł nagą pierś Pluta, zyskując sobie tylko więcej szczęśliwego sapania i poszczekiwania kundla.

- I tak żebyśmy mieli jasność, nadal uważam, że to kot powinien być najlepszym przyjacielem człowieka.

W końcu to były jedyne zwierzęta kroczące na granicy piekła.

Idealni przyjaciele dla demona.

poniedziałek, 9 października 2017

TCC - Rozdział 7

Wrzask Stilesa rozniósł się po niewielkiej sali, raniąc wrażliwe uszy wilkołaków. Derek skrzywił się i przycisnął dłonie do uszu, mając nadzieje choć minimalnie uchronić się przed bólem. Kątem oka dostrzegł jak jego bety robią to samo. Isaac i Erica nawet się skulili, pisząc żałośnie niczym dwa szczeniaki.

- Stiles! Synu! - słowa Johna próbowały się przedrzeć przez krzyki chłopaka. Na próżno. Stiles zdawał się w ogóle nie słyszeć ojca. Nie reagował nawet na dotyk i potrząsanie. Przyciskał zabandażowane dłonie do twarzy na wysokości oczu, poruszając nimi i drapiąc skórę, jakby za wszelką cenę próbował się pod nią dostać.

Całość ->

wtorek, 26 września 2017

Nuda - TW

Ostatnio było coś smutnego, to teraz cos śmiesznego. Miłego dnia :*

 Peter siedzi na swoim ulubionym fotelu, z nudy kartkując stare tomisko w nadziei, że znajdzie coś ciekawego. Odkąd Stiles i Derek się zeszli, jego życie stało się nudne jak flaki z olejem. Tak to przynajmniej mógł popatrzeć jak skaczą sobie do oczu i wbić któremuś szpile, tak dla czystej przyjemności denerwowania. Od miesiąca jednak panuje straszny spokój. Nie ma żadnego niebezpieczeństwa, a Stiles i Derek są tak słodcy i tęczowi, że aż chce mu się rzygać.

- Nie możesz już tego znieść, co? - pyta Lydia, przysiadając na podłokietniku kanapy obok. - Aż cię świerzbi, by coś zrobić.

Całość ->

niedziela, 24 września 2017

Śmierć w twoich oczach

Jak zwykle dziękuję bardzo Agnes V za przypomnienie :* Niestety nie obiecuję poprawy, ale będę się starać.
Ukryci za drzewem Stiles wraz ze Scottem patrzyli przerażeni, jak łowczyni mierzy w stronę Dereka z pistoletu i Stilinski miał dziwne przeczucie, że w magazynku znajduje się coś dużo gorszego, niż standardowe naboje, które można było kupić w każdym sklepie z bronią.

Nie miał zatem wyboru.

Całość ->