poniedziałek, 14 marca 2016

Kłamstwo - Rozdział 8


Rozdział 8

 Uwaga! Kolejny rozdział dopiero we wtorek.

Shane miał już po dziurki w nosie dzisiejszego dnia. Nie dość, że został bestialsko wyciągnięty z łóżka o niebotycznej godzinie, to jeszcze musiał odbębnić za starego jakieś spotkanie, bo Amanda – córka Bukstera i jego najmłodsza pociecha, zatruła się czymś w szkole i mężczyzna musiał po nią pojechać. Co prawda spotkanie to dotyczyło jednego z jego projektów, ale zawsze. Do tego musiał pofatygować się osobiście na teren budowy, jakby pan Daniels nie mógł przyjechać do nich.

Prze to wszystko siedział teraz w swoim starym, już wysłużonym pick-upie, którego kupił jeszcze przed studiami i czekał. A na co i dlaczego? Bo utknął w cholernym korku, który pojawił się nie wiadomo kiedy i skąd, gdy tylko wyjechał na miasto.
Całość ->

środa, 9 marca 2016

Lisek - Rozdział 7


Rozdział 7

 Długo kazałam wam czekać. Ale nie obiecuję poprawy :P

- Naruto!!! – Sasuke miał wrażenie, że oczy zaraz wyjdą mu z orbit. Musiał wyglądać równie kretyńsko, co Hatake.

- Witaj, Sasuke. Dzień dobry Kakashi. – przywitał się blondyn, nic sobie nie robiąc z jego niezadowolenia.

- Czy mógłbyś mi powiedzieć, co ty do jasnej cholery masz na sobie?

- Pytasz o to kimono? – zapytał lisek, łapiąc za krańce odzienia, przez co materiał podwinął się do góry, ukazując im jeszcze większy fragment kształtnych ud. Sasuke kątem oka zauważył, że Hatake gwałtownie odwrócił do Uzumakiego tyłem, tamując ręka krwotok z nosa. W życiu nie spodziewał się takiej reakcji po tym zboczeńcu.

poniedziałek, 7 marca 2016

Kłamstwo - Rozdział 7


Rozdział 7

 Dedykuję ten rozdział osobom, które miały Shane'a za grzecznego i miłego faceta. Miłego tygodnia :*

Shane mruknął coś niewyraźnie, przekręcając się na drugi bok, by móc dosięgnąć dzwoniącego telefonu. Nie otwierając oczu, wyciągnął rękę i wymacał palcami hałasujące ustrojstwo. Odebrał, nie sprawdzając nawet kto dzwoni.

- Kimkolwiek jesteś lepiej miej zajebiście dobry powód, by mnie budzić. – burknął do słuchawki. Odpowiedział mu śmiech. W dodatku należał on do dobrze mu znanej osoby. – Pieprz się Alan. – warknął, kończąc połączenie i odłożył komórkę na jej poprzednie miejsce. Nie na długo, bo ta ponownie zaczęła dzwonić.

Tym razem odrzucił połączenie i schował ten wymysł szatana pod poduszkę. Miał nadzieje, że przyjaciel zrozumie aluzje i da mu spokojnie pospać.

Po chwili jednak telefon ponownie zaczął dzwonić, co uświadomiło mu, że Sanders nie należał do osób szczególnie lotnych. Albo należał do szczególnie upierdliwych.

Podniósł się do siadu i przetarł zaspaną twarz.
- Kurwa, czego!?
Całość ->

poniedziałek, 29 lutego 2016

Kłamstwo - Rozdział 6


Rozdział 6

Witam po przerwie! Zaczynamy powoli. Cisza przed burzą? Może...? Zobaczymy;)
 

Kade prowadził samochód, patrząc przed siebie na niemal pustą drogę, którą oświetlały uliczne światła. Starał się nie zwracać uwagi na siedzącego obok niego rudzielca, ale to było niemożliwe. Ciągle wracał myślami do słów Alana. A więc w końcu go dorwałeś, co? Bujałeś się w nim już na studiach. Jak mógł wcześniej tego nie zauważyć? I dlaczego Shane mu o tym nie powiedział? Przecież byli przyjaciółmi od czasu, gdy jako czterolatek wychodząc z wody, po kąpieli w jezierze, nadepnął na jedną z babek, które mały rudzielec robił z mokrego piasku. Przez to w odwecie dostał od niego garścią takiego błocka w twarz i zaczęli się bić, dopóki nie rozdzieliły ich jego mama i babcia Shane’a.

No prawie od tamtego momentu.
Całość ->

niedziela, 14 lutego 2016

Kłamstwo - Rozdział 5


Rozdział 5

 Uwaga!
W następnym tygodniu nie ukaże się żaden post. Wybieram się na ferie, gdzie mam nadzieje naładować baterie i w spokoju przygotować kolejne rozdziały "Kłamstwa" i spróbować napisać ciąg dalszy "Liska". Dziękuję za wszystkie komentarze. Pozdrawiam:*

Siedział zasłuchany w piękne brzmienie skrzypiec, gdy poczuł, obejmujące go przez pierś, silne ramie. Od razu rozpoznał znajomy zapach markowej wody po goleniu.

To był Kade.

A czegoż to on od niego mógł znowu chcieć? Ach, no tak! Niemal zapomniał o tym ich małym przedstawieniu. Przecież miał grać jego c u d o w n e g o narzeczonego. Którego nawiasem mówiąc Anders zostawił samemu sobie wśród tłumu nieznanych mu całkiem osób.

- Shane. – dobiegł go niewyraźny głos bruneta. Postanowił go zignorować, tak, jak jego drogi „narzeczony” ignorował go przez większość wieczoru. – Shane. – spróbował ponownie, tym razem prosto do jego ucha. Nie zamierzał reagować.

Po chwili poczuł, jak obejmuje go drugie ramie, wciskając go w szeroką, twardą pierś mężczyzny. Czuł na plecach, przez dzielące ich ubrania, bicie jego serca.

Serca Kade’a.
Całość ->

niedziela, 7 lutego 2016

Kłamstwo - Rozdział 4


Rozdział 4

 

Podał Kade’owi dłoń, pozwalając pomóc sobie wstać i zaprowadzić na parkiet. Czuł się trochę niepewnie, bo nie był zbyt dobrym tancerzem, z czego jego przyjaciel doskonale sobie zdawał sprawę. Przecież sam uczył go na studiach tańczyć, sądząc, że pomoże mu tym w wyrwaniu jakiegoś lepszego „towaru”.

Kade podniósł do góry ich złączone rękę i zakręcił nim, aż zrobił pełen obrót, po czym wciągnął w swoje objęcia, obejmując mocno swoimi silnymi ramionami. Poczuł się skrępowany bliskością przyjaciela, tym jak szczelnie jego drobne ciało do niego przylgnęło.

- Kade, nie za bardzo mi się to podoba. – szepnął ze spuszczoną głową, chcąc ukryć przed otoczeniem rumieniec, który wykwitł na jego jasnych policzkach. Problem w tym, że tak naprawdę mu się to podobało.

Aż za bardzo.
Całość ->

poniedziałek, 1 lutego 2016

Kłamstwo - Rozdział 3


Rozdział 3

 Dzięki za komentarze i do następnego tygodnia.

Shane stał przed dużym lustrem w przedpokoju, starannie wiążąc ciemnoczerwony krawat. Przyjrzał się uważnie swojemu odbiciu i uśmiechnął się szeroko. Wyglądał naprawdę dobrze. W nowej fryzurze i ze szkłami kontaktowymi zamiast okularów, jego osoba nabrała wyrazistości. Sięgnął po wiszącą obok marynarkę. Jednak w ostatniej chwili coś go tknęło i postanowił pozostawić ją w spokoju tam, gdzie była. Poluzował trochę supeł krawata i odpiął dwa górne guziki koszuli, stawiając kołnierz. Ponownie spojrzał na siebie w lustrze i uśmiechnął się psotnie. Tak, zrobi to, „zakasuje” ich wszystkich, jak to powiedziała Rebeca. Włącznie z samym Kadem. Już nie mógł się doczekać miny kolegi, gdy otworzy mu drzwi. Rozległ się dzwonek.

Co się stanie szybciej niż później.

 Nadeszła chwila prawdy.
Całość ->